Epic Time Trial - III edycja - 01.08.2010
Szosowe czasówki w Brzegu, kolejna edycja już 1 Sierpnia , startujemy o godzinie 16.00. Wpisowe wynoszące 5 złotych.
Dokładniejsze informacje znajdują się w zakładce
EpicTT
" Zawsze jest ten pierwszy raz", z cyklu " mój pierwszy wyścig szosowy";)
Pierwsze co mi przychodzi do głowy... Kolarstwo szosowe jest świetne, równie imponujące jak mtb;P ...a to wszystko za sprawą " Dwójek czasowych" w Graczach, w których wystartowaliśmy w składzie: ja i Monika oraz Tadek z Błażejem. Nie zabrakło również osób, które wiernie nam kibicowały...:)
Wyścig miał być dla nas przede wszystkim świetną zabawą i formą sprawdzenia się w całkiem nowej konkurencji ( dla mnie i Moniki) jaką jest jazda na czas na szosie...i tak też było;) Wyścig chłopaków był szybki, mijali nas na rundach pozostawiając po sobie tylko 'podmuch wiatru' ;) Dla Tadka i Błażeja nie była to pierwsza czasówka, wiec postawili sobie wysokie wymagania..i myślę, że je spełnili, bo wywalczyli 2 miejsce!!! Przebierali korbami ile sił w nogach, walcząc z wiatrem, który dawał się we znaki, no i przede wszystkim walcząc z czasem, a to wyszło im świetnie. Wykręcili wspólnymi siłami fenomenalny czas. Teraz pokrótce o naszym starcie...5, 4, 3, 2 i...no i wystartowałyśmy...od początku narzuciłyśmy sobie dość mocne tempo, które starałyśmy się utrzymać do końca wyścigu...i w dużej mierze się to udało;) wszyscy mieli do pokonania 3 rundy, po ok. 9 km co dawało 28km do przebycia. Wyścig był dla mnie i Moniki całkowicie czymś nowym...nigdy wcześniej nie ścigałyśmy się na szosie...ale jestem mile zaskoczona a nawet zafascynowana kolarstwem szosowym:) Nie obyło się bez przygód...w połowie wyścigu Monikę dopadła kolka...a na ostatniej rundzie mnie zaczęły łapać skurcze w łydkach;) ale mimo wszystko dałyśmy sobie radę, kończąc wyścig na 3 miejscu w kategorii:)
Pozostają miłe wspomnienia, zdjęcia, na których podium nie jest ubogie w koszulki epicowskie;) no i kolejne puchary na półkach...oraz nowy cel...zakup roweru szosowego i wykręcenie lepszego czasu w przyszłym roku:)
Nadesłane przez patrycjaniedziela 29 sierpień 2010 - 22:47:32
Komentarze: 0
Ironbike 2010
IRONBIKE 2010 - dead man walking... ;)
Na ten szalony pomysł wpadłem dokładnie rok temu w sierpniu.
We wrześniu zapisałem się i po kilkunastu dniach nadeszła odpowiedz. Jadę!
Wystarczyło wpłacić depozyt 500e. Jako że będę pierwszym Polakiem na IB
depozyt zwracają mi na miejscu. Zdziwiłem się, ze nie było przedtem żadnego
rodaka na IB, myślałem, ze Polacy jechali już wszędzie ;)
Jak się okazało, wdepnąłem na niezłą 'minę' (tutaj pozdro dla ekipy light-bike-a :))
Urwało mi jedna nogę, ale przeżyłem ;)
A wiec po kolei...
[
Czytaj resztę... ]
piątek 13 sierpień 2010 - 22:47:34
Komentarze: 0
"Rozgoryczony jestem...", MtbM Głuszyca
Rzeź niewiniątek, tak można by określić fakt że do godziny 19 na trasie wciąż przebywało około 70 zawodników... że kolejka do karetki była większa niż do mycia rowerów... Moim zdaniem bardziej jednak pasuje tu określenie "100% pure mtb".
Moje ściganie o pietruszkę skończyło się po około 2kGm (kilo golonko metrów), kiedy to jeszcze w Głuszycy wjechałem na coś co spowodowało pierwszą dziurę w mojej oponie. Właśnie za tym pierwszym razem zajęło mi to najwięcej czasu... Z dużą stratą wyruszyłem w pościg, doszedł mnie pewien Czech który miał ten sam problem po drugiej stronie ulicy, w międzyczasie zjechała do miasteczka cała kolumna policji. Na efekty nie trzeba było długo czekać, ktoś kto stał na skrzyżowaniu i kierował cały dystans giga w prawo, zdarzył się już zmyć, w efekcie nasza dwójka pojechała po strzałkach, jak się okazało jadąc dystans mega...
Wyobraźcie sobie moje zdziwienie gdy na bufecie powiedzieli mi, że jestem pierwszy... ostatecznie pojechałem wszystko do końca, przez długi czas prowadząc cały maraton :). Dziwne uczucie jechać po nieprzetartej, dziewiczej trasie... w międzyczasie jeszcze trzy razy przebiłem oponę, ale tylko raz zajęło to więcej czasu niż "dopompowywanie".
Kolejny na mecie zameldował się Adaś, ze skrzywioną przerzutka dotarł do mety po blisko siedmiu godzinach. Podobno miał również przygodę ze skurczami, cóż, kto z nas jej tego dnia nie miał.
Na Grześka musieliśmy poczekać kolejne kilka minut, tylko z dwoma gumami i innymi przygodami dotarł w jakiś sposób do samochodu. Trasa- wymagająca, pionowe podjazdy i zjazdy, miejscami techniczna. Co zapamiętam z maratonu? Bardzo przyjaznych ludzi, świetną atmosfere, miłą obsługe, piekielne skurcze i wiele więcej.
Adaś stwierdził ze był to jeden z trudniejszych maratonów na jakich był, z tą opinią musze się zgodzić... 100% mtb.
poniedziałek 02 sierpień 2010 - 23:13:44
Komentarze: 0
klasyfikacja Epic TT po III edycjach oraz wyniki z edycji Trzeciej
Elita
Kopacki Adam 85 pkt. III edycje
Pac Paweł 65 pkt. III edycje
Wojtek Pszczolarski 30 pkt. I edycja
Denes Tadek 25 pkt. I edycja
Kowalski 19 pkt. I edycja
Masters:
Smoliński Bolesław 70 pkt. III edycje
Kociubiński 55pkt. II edycja
Krawiec 30 pkt. I edycja
Rojek Kazimierz 30 pkt I edycja
Drzewiecki 19 pkt. I edycja
Kobiety open:
Olenkiewicz Danuta 30 pkt. I edycja
Junior:
Łazarkiewicz Marek 30pkt I edycja
Mateusz Mazepa 25pkt I edycja
Paweł Mazepa 20pkt I edycja
Wyniki 01.08.2010
1 Łazarkiewicz Marek 18.45
2 Kopacki Adam 19.00
3 Paweł Pac 19.31
4 Kociubiński Zdzisław 19.55
5 Mateusz Mazepa 20.07
6 Paweł Mazepa 22.20
7 Smoliński Bolesław 25.07
Gratulacje !!!!
piątek 30 lipiec 2010 - 13:39:52
Komentarze: 0
TC (training camp) Międzygórze czyli bez fulla nie podchodź
Razem z moim odwiecznym rowerowym partnerem (czytaj Maćkiem ;) ) wybraliśmy się na dość specyficzny „obóz treningowy” do bajkowego Międzygórza. Zamieszkaliśmy w pensjonacie „Czarodziejka” chyba najwyżej położonym w okolicy i stamtąd codziennie wyruszaliśmy zdobywać co rusz nowe szczyty i szlaki.
Pierwszego dnia w ramach rozkręcenia się wyjechaliśmy trochę w dolinę i jakoś tak wyszło jak to z resztą u nas prawie zawsze że zaczęliśmy błądzić, najpierw wjechaliśmy do jakiegoś lasu potem zasuwaliśmy polami zbóż, potem Maciek po kichał trochę przy mapie, a finał był taki, że oboje w poszukiwaniu siebie nawzajem zajechaliśmy każdy osobno i każdy odmienną trasą ;) Maciek wybrał wariant krótszy i nieco lżejszy, a ja pokierowany przez ludzi z „Parku Rowerowego” pojechałem prawie przez szczyt Żmijowca i zjechałem do naszego miasteczka.
[
Czytaj resztę... ]
niedziela 18 lipiec 2010 - 13:10:46
Komentarze: 0
zobacz starsze news'y :)