bm Świeradów zdrój (03 sie : 12:42)Etap na Mount Ventoux ale w Czechach (26 lip : 19:58)Sesja zdjęciowa!!! (26 lip : 15:57)Zmagania z czasem w Graczach ;) (19 lip : 22:53)BikeMaraton Kraków (29 cze : 09:24)Mój pierwszy raz :) (21 cze : 20:16)Złoto-Stocki mtb-marathon ]:-> (21 cze : 15:13)Dwa maratony, dwie różne trasy, podwójna porcja wrażeń. (19 cze : 09:12)BikeMaraton Zdzieszowice xD (28 maj : 22:02)Spóźniona relacja z Międzygórza (23 maj : 22:13)Górale na start !!! (18 maj : 14:09)SETKA z HAKIEM (10 maj : 21:16)Pocztówka z Boguszowa Gorc :) (10 maj : 20:44)
Raport pierwszomajowy z Karpacza (06 maj : 23:38)
Wyniki oraz galerie z Wrocławia i Karpacza (06 maj : 22:44)
Sezon można uważać za otwarty (06 maj : 22:34)
bm Świeradów zdrój
Nareszcie, po miesięcznej przerwie jakis maraton mtb ;)
Na bikemaratonie w świeradowie stawiliśmy się w sporej, siedmio osobowej reprezentacji, w składzie: Błazej, Tadek, Sławek, Monika, Radek, Grzesiek i ja.
Trasa okazała się być, hmm... bardzo szybka i banalnie łatwa technicznie, organizator troche nadrobił dystansem, bo mega miał 55km, a giga podobno podchodził pod całkiem sensowne 90km (dlatego tak długo jechałem!). Ja, tradycyjnie już chyba, pojechałem na dystans najdłuższy, reszta ekipy wybrała mega i jedynie błażej z niedokreconą sztycą zjechał na mini. Myślę, iż wszyscy z pojedyńczym wyjątkiem mogą być z tego maratonu zadowoleni ;)
Pozdrawiam wszystkie dziewczyny z 3 sektora ;)
Etap na Mount Ventoux ale w Czechach
Na starcie stanęli Dynio , Błażej i Tadek . Do przejechania było okolo 120km po górach. Oprócz nas było sporo kolarzy z Polski,którzy całkiem nieźle sie pokazali .Jak widać na zdjęciu trasa obfitowała w kilka ostrych i wyczerpujących podjazdów, na zjazdach niejednokrotnie zawodnicy przkraczali prędkość 80 km/h.
Moim największym sukcesem w tym wyścigu było dojechanie do ostatniego decydującego podjazdu w peletonie.Ja ukończyłem wyścig na 29 miejscu natomiast Dynio zrezygnował na ostatnich kilometrach. Błażej nie ukończył tych zmagań po przejechaniu ponad 70 km.Wyścig był naprawdę wyczerpujący i Gratuluje tym ,którzy wystartowali w tych zmaganiach !!!
Nadesłane przez tadek
Sesja zdjęciowa!!!
Zazwyczaj w większym składzie spotykamy się tylko na wyścigach...tym razem sobotnie popołudnie spędziliśmy razem na sesji zdjęciowej!!!
Prawie wszyscy zawodnicy stawili się na zdjęcia!!!;) Sesja jak najbardziej sie udała....;) Po sesji wszyscy udaliśmy się na prawdziwe kolarskie jedzonko...pizzę!!!:P
Nadesłane przez patrycja
Zmagania z czasem w Graczach ;)
W lipcowe niedzielne popołudnie dojechaliśmy na rowerach na miejsce startu czasówki w Graczach, którą organizuje klub kolarski z Grzacz. Trasa liczyła sobie 14 km i prowdziła przez okoliczne wioski, start i meta usytuowane były koło domu kultury .Na 14-stu kilometrach mieliśmy okazję podjechać na dwa krótkie podjazdy jeden 9% a drugi 11% co stanowiło konkretne urozmaicenie w zmaganiach kolarzy.
Impreza była w całości amatorska , ale to była pierwsza okazja zaprezentowania się wnaszych teamowych strojach.Podsumowując!!! było krótko ale konkretnie.
Nadesłane przez tadek
BikeMaraton Kraków
Dnia 28.06 część naszego teamu zawiatała w Krakowie na kolajnej edycji bikemaratonu!!! Od dłuższego czasu pogoda w naszym kraju nie dopisuje, więc wszyscy jechaliśmy z nastawieniem na błoootny maraton!!! Nasze przypuszczenia zostały potwierdzone....trasa była jednym wielkim bagnem, które uniemozliwiało pokonanie jej w calości na rowerze....na trasie znalazło sie kilka odcinkow, które trzeba było pokonać " z buta"...

Na starcie pojawił sie Dynio, Tadek, Błażej, Maciek i ja!!! Tadek, dotychczasowy lider naszego teamu;)..(najwyżej sklasyfikowany zawodnik) zaliczył dzisiaj dość poważny upadek, który spowodował, że musiał przejechać trasę mini. Trasę te również przejechał Błażej...w wyniku niezauważonego zjazdu!!! Maciek jako jedyny podjął się trasy giga!!! Ja z Dyniem pojechaliśmy dystans mega!!! Błoto zalegające na trasie sprawiło, że mimo niezbyt górzystego terenu trasa stala sie o wiele trudniejsza!!! Otrzymalismy my również jeden z zabiegów odnowy biologicznej....kąpiel błotną;) Wszyscy "umorusani" z błota dojechaliśmy do mety!!!;)
Nadesłane przez patrycja
Mój pierwszy raz :)
Wyszło na to ,że ten weekand spędziliśmy bardzo aktywnie choć na innych imrezach!!! To bardzo fajnie ,że udaje nam się reprezęntować nasz team w tym samym czasie nawet w inych krajach!!! HE HE
Ja z Dyniem wybraliśmy się na wyścig szosowy ,który odbywał się w Republice Czeskiej a dokładniej w Starej Vsi.Na starcie staneło około 90 zawodników różnych kategoriach na trzech dystansach.Mój debiut szosowy miał długość 50km i przebegł bez wiekszych zakłóceń gdyż dojechałem do mety w trzeciej grupie a Dynio w pierszej.Po takiej imrezie juz wiem czym się różni ściganie na szosie od ścigania w górach.
Podobało nam się bardzo poniewaz trasa biegła przez góry i była interwałowa. Gratuluje wszystkim wyników i udanego weekandu!!! ( nie licząc Adama i jego haka)
Nadesłane przez tadek
Złoto-Stocki mtb-marathon ]:->
Złoty stok przywitał nas idealną pogodą do uprawiania kolarstwa górskiego, kilkanastoma stopniami i brakiem palącego słońca ;)
Na dystans giga zdecydowaliśmy sie razem z Adasiem, natomiast Monika i Sławek bez wydziwiania wybrali średni dystans.
Trasa była naprawde dobra, nie zabrakło męczących podjazdów, szybkich i czasem naprawde ciekawych zjazdów. Na koniec trasy GrzegorzGolonko zafundował wszystkim wymagającą pętle wyścigu xc, a całość obficie polał błotem ;]
Osobiście na mecie pojawiłem się po upływie 21 kwadransów, gdzie dłuższy czas przebywał już Sławek a Monika miała lada chwila nadjechać. Dowiedziałem się o solidnej glebie Adasia, który przeszarżował na zjeździe i zwiedzał pobocze z bliska, ułamał hak i nie był w stanie kontynuować dalej wyścigu, dodatkowo zgubił gdzieś swój licznik. No cóz, to nie był jego dzień...
Dla wiekszości z nas był to jednak udany maraton, prawdziwa górska jazda. Endorfiny udzielają mi się chyba do tej pory, znaczy się było dobrze ;]
W naszej galerii znajduję sie ok 400 zdjęć z maratonu ;)
Dwa maratony, dwie różne trasy, podwójna porcja wrażeń.
Na pierwszy weekend czerwca zapowiedziane zostały dwie edycje Bikemaratonu. Dwa maratony pod rząd to coś nowego, więc nie mogło zabraknąć i naszego teamu. W sobotę Piechowice w błocie i lekkim deszczu, w niedzielę Jelenia Góra w lekkim słońcu i w …błocie
:) Pierwszy dzień nie rozpieszczał ani ładną pogodą ani widokami, ale w końcu przyjechaliśmy, żeby się ścigać. Trasa poprowadzona Górami Izerskimi była szybka, w większości szerokimi duktami, w lesie ciekawie poprowadzony singieltrack. Dla niektórych był to maraton „z blatu”, dla niektórych „z buta” – Błażej po kilku defektach zwanych potocznie „laciem” musiał cześć trasy przebyć na piechotę.
Reszta naszego 5 osobowego składu dotarła do mety szczęśliwie zadowolona z
wyników. W niedzielę dołączył do nas Grzegorz i Łukasz. Na starcie piękne słońce, co nie znaczy, że na trasie było sucho. Kamienie, korzenie, wąsko, ślisko, ryzykowne zjazdy, szybko, fajnie. Dwa podejścia- stromo w lesie oraz pod Łopatę. Jadę i słyszę, że „tu podjeżdżają tylko robocopy” (no to mamy kilku w teamie), mnie się udaje tylko do połowy. Później szybki zjazd wynagradza „łopatologię”. Trzeba uważać tylko na zakrętach, bo są dosyć ostre.
Jak dla mnie świetnie poprowadzona trasa oddająca klimat pięknych Rudaw Janowickich.
Wyniki też niezłe.
Jak widać Błażejowi dobrze zrobił wczorajszy spacer, bo zajął wysoką pozycję.
Trasa przebyta bez defektów i strat, choć i najlepszym zdążyły się wywrotki :) . Ten weekend zaliczamy do udanych – maraton dzień po dniu to całkiem fajny pomysł.
Wrażenia nie całkiem na gorąco spisała Monika. Na koniec chciałabym bardzo podziękować całemu zarządowi naszego teamu za umożliwienie mi napisania tej relacji. :)
Nadesłane przez slavko
SikeMaraton Zdzieszowice xD
BikeMaraton Zdzieszowice, a za razem Puchar Polski w maratonie :))
Na starcie pojawiliśmy się w ośmio osobowym składzie.
O godzinie 11 ruszylismy się zmagać z trasa, która liczyła 48km na dystansie mega gdzie wystartowało siedmiu naszych zawodników. Na trasę giga, która liczyła 76km wybrał się tylko Maciek :))
Na całe szczęście wszyscy dotarli na mete cali i zdrowi :))
Wyniki z Maratonu można znaleźć w zakładce
wyniki xD
Łukasz Młodynia w tym samym czasie startował na wyścigu XC w Bielawie.
Relacje spłodził Błażej xD
Nadesłane przez zejen
Spóźniona relacja z Międzygórza
Międzygórze... na starcie zjawiła się czwórka z naszego teamu.Pogoda nie rozpieszczała, aczkolwiek w deszczowych, mokrych warunkach można najlepiej sprawdzić swoje umiejętności.
Trójka z nas wybrała dystans mega ,a tylko ja szaleniec ,który chciał zresetować swój mózg po bojach z maturą wybrał dystans giga.i o ile dla Państwa Pawłowskich maraton zakończył się szczęśliwie o tyle ja i Maciek mieliśmy jak zwykle swoje przygody.Maciek złapał trzy kapcie i musiał biegać z rowerkiem do mety ,a ja się zgubiłem i zamiast deklarowanych 82 km nadrobiłem 18 pojawiając się dwukrotnie na tym samym odcinku trasy. Piękna mgła i dżdża pogoda dodawały uroku tym jakże pięknym górom. Mimo tych nieszczęść wspominam ten maraton bardzo przyjaźnie bo to był kolejny prawdziwie katorżniczy maraton!! :)
Adam
Nadesłane przez kogucik1912
spora dawka zdjęć z miedzygórza dostepna w naszej galerii pod adresem
http://picasaweb.google.com/waclaw.beznogi/MtbMMiedzygorze09
Górale na start !!!
Na skąpanej w słońcu łące koło Łomnickej Chaty wystartowaliśmy w drugiej edycji wyścigów xc "Górale na start". Trasa obfitowała głównie w podjazdy ale nie zabrakło także i krótkiego ale soczystego zjazdu po stoku narciarskim.
Nasz Team reprezentowali tam Błażej , Dynio i Ja .Walka o pierszą lokatę rozpoczęła się od samego początku , gdyż prosta startowa usytuowana była pod górę .Z całych 20-stu kilometrów przejechanych na wyścigu około 17 to podjazdy , co świadczy o trudnosci tego XC. Walczyliśmy dzielnie !! Ja nawet utrzymywałem druga lokate az do momentu gdy zabrakło mi prądu , Dynio zaś kryzys miał juz za soba i zajął ostatecznie drugie miejsce .Nasz teamowy Błażej nareszcie połamał ten hak od przerzutki ( hak juz wcześniej sprawiał mu problemy) na drugim okrażeniu i sotatecznie zakończył rywalizacje bez miejsca w klasyfikacji.Ja dojechałem jako 7-my ale i to pozwoliło mi stanąć na trzecim miejscu podium w kat. open. Ja ze swojej strony dziekuję wszystkim za walkę i gratuluję zajętych miejsc na podium!!!
SETKA z HAKIEM
Wyniki XV SETKI z HAKIEM:
1. Daniel Żurkowski 17:45:00
2. Światosław Rojewski 18:03:00
3. Maciej Stańczak 18:03:00
4. Ireneusz Kiełb 18:03:00
5. Marcin Lenski 20:37:00
6. Sławomir Cały 20:52:00
7. Michał Wojciechowski 20:52:00
8. Dariusz Drankowski 22:25:00
9. Jacek Jędrysik 22:31:00
10. Krzysztof Szmit 22:52:00
11. Piotr Bulas 22:58:00
12. Andrzej Chrusciel 23:08:00
13. Paweł Zdyb 23:10:00
14. Seweryn Leszczyński 23:25:00
15. Robert Woźnica 23:18:00
16. Łukasz Bobrowski 23:45:00
17. Radosław Kołkowski 23:45:00
18. Maciej Gaczoł 23:45:00
Pocztówka z Boguszowa Gorc :)
Boguszowski kurz i wszędobylskie patyki ,kije i szyszki dały się we znaki zawodnikom uczestniczącym w II edycji maratonu , ale Nasza ekipa dzielnie zniosła trudy tego maratonu. Z tego co ja wiem to tylko Maciek i jego tato Grzegorz zmagali się z defektami typu : kapeć i odpięte koło tylnie , ale i tak pojawili się na mecie cali i zdrowi ( co nas neizmiernie uradowało). To była pierwsza trasa o profilu górskim w tym cylku Bike Maraton w tym roku i nareszcie mogliśmy skosztować sytych podjazdów i paru szybkich zjadów( Maciek I Adaś już mieli tą okazję w karpaczu).

Mieliśmy okazje ponownie ścigać się w masywie góry CHełmiec i Trójgrabu , z których to rozwijał sie pękny widok na okoliczne rozpromienione słońcem pola żółtego rzepaku.Pomimo szybkiego tempa wyścigu udało mi się podziwiać te zapierające dech w piersiach widoki charakterystyczne tylko dla tej pory roku ( mojej ulubionej) czyli wiosny.Po zmaganiach we Wrocławiu myslałem ,że na zjazdach w górach trochę odpocznę , ale nic bardziej mylnego. Trasa wymagała od nas nieustającej pracy aż do samego końca , zarówna na podjazdach jak i na zjazdach ,na których często trzeba było dokręcać aby nie zgóbić jadących przed nami.

Wszyscy, którzy ukończyli ten wyścig na mecie wspominali dwa miejsca , które wywołały lekki grymas na ich twarzy , były to dwa ostre podjazdy ( podbiegi dla niektórych) jeden w poółowie trasy a następny pod sam koniec kilkaset metrów przed metą.Wyniki tego maratonu jaknajbardziej nas zadowalają i jesteśmy zadoawoleni ,że trzymamy się razem na mecie. Pamiętajmy !!! co nas nie zabije to nas wzmocni!! he he. Pozdrowienia z Boguszowa przesyłają Błażej ,Sławek, Radek, Monika, Tadek, Kuba, Maciek i Grzesiek P.S. Obecny był tam z nami Mariusz , którego pozdrawiamy ( taki nasz przyjaciel team-owy z Mysłowic)
Raport pierwszomajowy z Karpacza
Karpacz jest jak co roku pierwszą górską edycją serii maratonów organizowanych przez Grzegorza Golonkę, jak co roku również dał się nam we znaki, na szczęście z tej pozytywnej strony.
Rok 2009 przyniósł wiele zmian dotyczących profilu i przebiegu trasy w Karpaczu, ponieważ był to jubileuszowy już piąty maraton w tym miejscu. Start tradycyjnie odbył się na stadionie, który był w stanie zgromadzić wielu zawodników z całej Polski, wśród nich nie zabrakło również dwóch „epicowców”. Relację, którą zdaję jest oczywiście subiektywna i wynika wyłącznie z osobistych odczuć dotyczących samej jazdy jak i emocji mi towarzyszących. Start rozpoczął się o godzinie 11:20, a nie jak zwykle o 11:00. Wynikało to z pewnych problemów, które miały miejsce w biurze zawodów. Na samym początku starliśmy się z asfaltowym podjazdem liczącym 5km i gdy tylko skończył się podjazd zaczął się …. zjaaaazd :D. Dla wielu uczestników stał się on nie przejezdny, przez co blokowali oni bardziej odważnych i po części odbierali frajdę z wiatru dmuchającego w kaski. Po dwóch zjazdach, po których stawka nieco się rozciągnęła można już było spokojnie pchać się na wyższe pozycje i doganiać przez to zawodników o podobnych siłach i umiejętnościach.
Zaczęły się interwały. Mimo ciągłej jazdy naprzemiennie w górę i w dół nieustannie się wspinaliśmy, aż na 33 kilometrze nadszedł moment totalnego upodlenia(mowa o zmęczeniu oczywiście) kiedy czaszka zaczęła dymić… podjazd drogą Chomontową: niewinnie wyglądające 4 km podjazdu stały się istną walką z własnymi słabościami. Jak to określił mój kolega „ … ja młynkuję ,ale podjadę!!”. No i tak ciągnąłem się razem z nim, aż tu nagle na bodajże 2 kilometrze ów podjazdu dorwała nas niewiasta, która prawdopodobnie była największą siłą sprawczą tego że nie zeszliśmy z rowerów, pełen szacunek dla tej pani ,która nie ukrywam nie wyglądała na profesjonalną zawodniczkę aczkolwiek noga podawała jej lepiej na podjazdach niż nam dwóm razem wziętym !! Za drogą Chomontową zaczął się istny raj: 8 kilometrów technicznych zjazdów, które wyzwoliły niesamowite emocje trudne do opisania. Do tej pory czuję dreszczyk, kiedy pomyśle o tych 70km/h na ostatnim wirażu w dół po kamieniach wielkości telewizorów marki „KORAL”. Pan Golonko po raz kolejny udowodnił, że potrafi zorganizować maraton, który pozwala poczuć 100% czystego mtb do tego w pięknej słonecznej, chwilami nawet upalnej pogodzie.
Relacje spłodził Adam
Wyniki oraz galerie z Wrocławia i Karpacza
Po maratonie Wrocławskim jako team wypadliśmy myślę bardzo dobrze, zajeliśmy 24 miejsce w klasyfikacji drużynowej, Bardzo dobre miejsce wywalczył Tadek zajmując 23 miejsce (!!!) open, reszta teamu spisała się wcale nie gorzej i walczyła do samego końca!
Pełne wyniki naszego elitarnego teamu znajdują się w
wynikach.
Galerie z Wrocławia oraz Karpacza znajdują sie pod adresem
http://picasaweb.google.com/waclaw.beznogi
Sezon można uważać za otwarty
Na starcie wrocławskiego Bikemaratonu stanął prawie cały skład Epic-Team.
Pogoda była bardzo przyjazna do jazdy na rowerze, świeciło słońce i
powiewał lekki wiatr.
O godzinie 11 ruszyliśmy się zmagać ze swoimi słabościami, i
wszechobecnym kurzem, który dostawał się wszędzie.
Zawodników naszego Teamu można było oglądać na wszystkich dystansach.
Błażej.