Złotostocka błotna rzeźnia

EPIC TEAM i tym razem nie zawiódł i pojawił się w obstawie Tadek , Grzegorz , Monika , Sławek , Dynio i ja :)
Już po wcześniejszych prognozach zapowiadał się ciężki maraton. Nie myliliśmy się. To co w zeszłym roku było bezproblemowe do przejechania w tym roku dało się we znaki. Tylko ja z Łukaszem wybraliśmy dystans giga, reszta zespołu pojechała mega.



Na trasie można było zaznać niesamowitej kąpieli błotnej zaczynając od błota mokrego przez lepiące  się aż po egzotyczne białe błoto ( widać taka moda ;) ) Trasa początkowo gładka, błotnista przeplatała się z szutrem, a kończyła genialnymi wręcz single trackami po mokrych kamieniach i korzeniach, chyba najwięcej frajdy sprawiał zjazd wśród drzew po śliskich korzeniach gdzie przy posiadaniu pewnej techniki można się było naprawdę wyszaleć :) Na koniec organizator zaserwował nam rundę rodem z XC , która doszczętnie dobijała uczestników kończących maraton. Dużym zaskoczeniem był fakt iż mimo wcześniejszych informacji na stronie internetowej dystanse mega i giga urosły w rzeczywistości o 10 km. Wszyscy szczęśliwie ukończyli maraton z bananem na twarzy i błotem w zębach :) 


Nadesłane przez kogucik1912
poniedziałek 17 maj 2010 - 15:59:18
Komentarze: 0